Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 296 komentarzy

skangurzały goj z Radomska

Jerzy.63 - Jestem głupi, głupszy ode mnie był tylko Sokrates, ten to już nic nie wiedział, frajer jeden. Jeszcze się tym chwalił, idiota! Tedy za niewinność zainkasował wyrok śmierci. Śmierć frajerom!!!

Pułapki rasizmu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rasizm jest nie tylko obrzydliwy, ale dla nas, Polaków wyjątkowo szkodliwy. Nie jesteśmy jako grupa etniczna na tyle silnym narodem, by pozwolić sobie na taki rasizm.

 Pułapki rasizmu

 

W związku z ogłoszonym niedawno bankructwem Detroit, często daje się słyszeć w Polsce i poza nią opinię, że to „czarnuchy” doprowadziły do ruiny to niegdyś bogate, amerykańskie miasto. Oczywiście polityczna poprawność nie pozwala tak formułować wniosków w oficjalnych środkach masowego przekazu. Ja sam rzadko wchodzę na portale mainstreamowe, ale czasem - tak. W zalinkowanym tekście mniej interesuje mnie jego treść a bardziej komentarze „prostego ludu internetowego"; tekst nie jest o Kaczyńskim, treść z punktu widzenia polskiej propagandy poboczna, tedy więcej szczerości, mniej profesjonalnych trolli. Dopiero na 4 stronie komentarzy znalazłem coś sensownego:

 

To nie wina czarnych tylko BIALI spaprali robotę przez swoje decyzje (przez całe lata), a teraz zostawili czarnych samym sobie. Gdybyzarządyspółek motoryzacyjnych (biali), dobrze wykonywali swojąrobotę,to niezamykalibyfabryk, a tym samym niewpędzalibycałe miasto w tarapaty. Zycie na kredyt to inna sprawa.

 

Komentator nie do końca ma rację, bo nie chodzi tylko o zarządy korporacji, GM, Ford, Chrysler, ale także i przede wszystkim o styk polityki (rząd federalny i jego programy oddłużeniowe dla w/w) i wielkiego biznesu: program oddłużenia wielkich gigantów motoryzacyjnych USA na koszt podatników musiał zaakceptować rząd federalny. Jego zgoda na to przedłużała istnienie takiego a nie innego zarządzania fabrykami, pomoc rządu federalnego była obwarowana gwarancjami dla związków zawodowych (rząd dawał pieniądze, rząd stawiał warunki) i ich pomysłów, wszystko po to, by samemu realizować własny pomysł na gospodarkę i lokalną politykę.

Podobno prezydent Johnson dał zielone światło dla sposobu rządzenia w Detroit, który doprowadził je do ruiny.

Teraz przyjrzyjmy się typowemu komentarzowi internauty, co bardziej uświadomi nam stan umysłów przeciętnego Polaka:

 

Krążycie wokół tematu, załamujecie ręce, a nikt nie ma odwagi nazwać tego po imieniu. Żadną polityczna poprawność ani pięknoduchostwo ani ubijanie g***a na piankę nic tu nie zmieni. Detroit to miasto zamieszkałe przez Murzynów i rządzone przez Murzynów. Centrum Detroit jest bardziej niebezpieczne niż Afganistan. 75% ludności uzależniona od pomocy społecznej (o narkotykach nie wspomnę). 75% młodzieży nie kończy szkół średnich, a ci co je kończą i tak są "funkcjonalnymi analfabetami". 75% dzieci rodzą samotne matki. I dalej nikt nie śmie nazwać tego po imieniu.... Czegóż jeszcze chcecie?

 

Lub (rzadziej) obrócenie sytuacji o 180st:

 

Jestem mieszkańcem Detroit od 30 lat, chwalę sobie, bo socjal i benefity pozwalają mi żyć na poziomie bogatego Polaczka. Natomiast z czarnymi jest mi bardzo dobrze , to uczynny i niezazdrosny naród, dzielący się ostatnią potrawą. Natomiast z Polaczkami nie chce mieć nic wspólnego, to naród wyzuty z butów, oszuści, kłamcy, złodzieje i zazdrośniki. wolę zgubić z czarnym jak znaleźć z Polakiem.

 

Oba zacytowane poglądy są fałszami z tego samego podwórka: źli czarni, dobrzy czarni. W drugim jest uwaga o złych Polaczkach, z którymi Polak nie chce mieć nic wspólnego. A sytuacja Detrot jest o tyle ciekawa, że było to kiedyś najbardziej polskie miasto USA (jeśli chodzi o procentowy udział imigrantów polskiego pochodzenia, a nie o liczby bezwzględne). Polską i murzyńską wspólnotę w Detroit łączyło to, że nie była najlepiej zorganizowana i nie cieszyła się respektem wśród miejscowych elit. Słowo „Polack” na określenie osoby polskiego pochodzenia jest tak samo często spotykane jak słowo „nigger” na określenie Murzyna i tak samo obraźliwe. Potomkowie pierwszego pokolenia polskich imigrantów, najczęściej „niebieskich kołnierzyków” o niczym innym nie marzyli jak tylko o stopieniu się w całość zresztą białej Ameryki, co w ich pojęciu miało dać im upragniony awans społeczny, bo finansowy i cywilizacyjny uzyskali już ich przodkowie, opuszczając polskie tereny etniczne. Sama myśl, że mogliby być porównywani do Murzynów ze względu na ich niski status społeczny i słabą organizację wspólnoty musiała być dla nich upokorzeniem. Po części im się to udało. Co prawda nie wśród elit finansowych, ale wśród klasy średniej coraz częściej można było spotkać potomków polskich imigrantów. Kompleks „czarnucha” został częściowo przezwyciężony. I właśnie wtedy zaczęły się nowe problemy: mająca wyraźne poczucie winy wobec Murzynów anglosaska elita USA (WASP) spróbowała sobie jakoś poradzić ze swą przeszłością i znalazła winnego niewolnictwa Murzynów. Kogóż zatem winiła?:

A) Anglię? - nie, w końcu Anglia amerykańskie kolonie utraciła

B) Amerykę? - niezupełnie:

wszystkiemu był winien BIAŁY CZŁOWIEK!

czyli w przypadku Detroit w ogromnym procencie ...potomkowie pierwszego pokolenia imigrantów z Galicji, Kongresówki itp., którzy o niczym innym nie marzyli jak tylko upodobnić się do zamożniejszych WASP-ów, by stać się w pełnym tego słowa znaczeniu (dla nich) BIAŁYMI LUDŹMI. By spotkać się z zarzutem od nowego pokolenia WASP-ów, że Polacy to dopiero rasiści!
Zapewne nieraz głosowali na republikanów, nieraz na demokratów, ale pogarda dla czarnuchów była cool, tyle że nie dla nowego, postępowego establishmentu. Obie grupy spotkał los frajerów, niekoniecznie celowo napuszczonych na siebie. Przełom lat 60-tych i 70-tych to czas poważnych zamieszek rasowych w Detroit. Czarni "zwyciężyli", Potomkowie polskich imigrantów, w większości (stopniowo) opuścili Detroit, o czym można się np. przekonać w 5 minucie 46 sekundzie filmu:

//www.youtube.com/watch?v=NL_YdRxBhzI

Wcale nie twierdzę, że czarni są aniołkami, też bym się bał zamieszkać w murzyńskiej dzielnicy. Nie twierdzę, że są kompletnie niewinni zamieszkom i konfliktom rasowym, nie twierdzę, że w nich nie ma rasizmu. Otóż jest i to jaki! Ale Ameryka sama to sobie zgotowała: najpierw wykorzystywano niewolniczą pracę Murzynów (więc się chyba do roboty pod batem nadawali, skoro nadal ich sprowadzano) potem takim niewolnikom dano "wolność" w liberalnym stylu, czyli wybuchła wojna secesyjna, której jedną z przyczyn było niewolnictwo Murzynów w południowych stanach USA. Szybko rozwijająca się północ potrzebowała robotników do pracy. Tylko niewielką przesadą jest przedstawienie przyczyn wybuchu wojny secesyjnej w formie parodii:
Północ: chcemy waszych czarnuchów, potrzebujemy ludzi do roboty.

Południe: możemy Wam sprzedać.

Północ: nie, dacie nam ich za darmo! (potrzebowali wałkoni???) a jak nie, to wojna!

I tak "wolni najmici" nagle musieli być przygotowani do roli odpowiedzialnych obywateli: źle podpisałeś umowę pożyczki w banku, to Twoja wina frajerze jesteś wolnym człowiekiem, sam ponosisz konsekwencje swoich błędów, było zatrudnić prawnika, brokera. A przecież ci ludzie byli kompletnie wyrwani ze swojego środowiska kulturowego, bezradni, zagubieni. Nie mieli nawet solidnych wzorców życia rodzinnego, nie mówiąc już o życiu obywateli. Zwycięstwo Północy w wojnie secesyjnej spowodowało, że w całym kraju ludność czarna została rzucona na głębokie wody amerykańskiej, liberalnej gospodarki bez żadnego przygotowania i bez nadziei na odegranie w niej większej roli niż „niebieskie kołnierzyki”. Z tego punktu widzenia zagranie Północy było bardziej wredne i rasistowskie niż Południa; ci ostatni szli „na chama” wyłapując Murzynów w Afryce, by wykorzystać ich niewolnicza pracę. Taka sytuacja nie mogła jednak trwać wiecznie. Historia Europy, zwłaszcza wschodniej, gdzie zwyciężył model gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej (bardzo podobnej do amerykańskiego Południa!) pokazuje, że przyszedł czas wyzwolenia chłopów, zniesienie pańszczyzny czy wędrówka ze wsi do miast spowodowana rozwojem przemysłu, ale wszędzie do tak ważnych aktów prawnych jakoś się przygotowano np. w upadającej I RP zaczęto wprowadzać oczynszowanie chłopów. Te pomysły nie zawsze były skuteczne, ale świadczyły jednak dobrze o ówczesnych elitach: miały one świadomość, że żyją z niewolniczej pracy chłopów, że sytuacja taka nie będzie trwać wiecznie, że trzeba ich do roli wolnych ludzi przygotować. Po zniesieniu pańszczyzny efekty nie przyszły od razu, ale wykształciła się warstwa bogatych chłopów-gospodarzy, którzy już umieli pokierować swoimi synami: jednego zostawiam „na roli”, drugiego daję „do zawodu”, „na czeladnika” by go przygotować do życia w mieście. Wszyscy, po uzyskaniu kwalifikacji mieli być prawo dumni z efektów swojej pracy i z uzyskanych kwalifikacji. Taka polityka nie rozbijała więzi społecznych, nie tworzyła gett ludzi nie umiejących poradzić sobie ze sobą. Oczywiście nie była to idylla, wciąż istniała chłopska biedota, czy miejski lumpenproletariat, ale właściwa droga została pokazana. Wszystko wskazuje no to, że nie inaczej byłoby z amerykańskim Południem, gdyby pozwolono mu się rozwijać własną drogą. Tak się jednak nie stało, zwycięska Północ postanowiła rozwiązać problem, który sama stworzyła: z pomocą w utrwaleniu rasizmu wyszło właśnie państwo "opiekuńcze": czarni sobie nie radzą, trzeba dać im specjalne przywileje, bądź „kajając się" za grzechy „białego człowieka" ustępować, gdy przycisną. „Czarnuchy" kupiły tę grę. Efekt? Takie a nie inne Detroit. Wniosek? Czarnuchy są głupie, nie można im powierzyć rządzenia. Stąd pomysły zawarte w zalinkowanym na wstępie artykule, ożywienia Detroit poprzez "import kapitału" czy coś na kształt "specjalnej strefy ekonomicznej" Żadnych pomysłów, by ożywić miasto w oparciu o własne zasoby (a skąd! Przecież to w 80% miasto czarnuchów). I jest to częściowo prawda. Czarnuchy w tej kondycji, jakiej są, nie nadają się jako wspólnota do czegoś pożytecznego: albo zasilają przestępcze gangi, albo „w imię równości rasowej" dają się korumpować w strukturach miejskich/ państwowych. Są co najwyżej wyjątki potwierdzające regułę, za cenę zerwania kontaktów ze wspólnotą czarnuchów. Tyle że Ameryka najpierw traktowała ich dosłownie jak niewolników, a potem nieprzygotowanych rzuciła na głębokie wody samodzielnego życia. I ma pretensje, że nie są wdzięczni! I ciągle nie wie jak ich do tej wspólnoty przyjąć.

To jest jednak problem Ameryki, nie nasz, my nie braliśmy udziału w tym procederze hańby: choćby dlatego, że nie mieliśmy takiej floty co by sobie „czarnuchów” importować a potem to nas (Polski) już nie było. To NAS brano w jasyr: Turcy, Tatarzy a my dziś bierzemy na siebie grzechy "białego człowieka" i jeszcze jesteśmy z tego dumni. Rasizm jest nie tylko obrzydliwy, ale dla nas, Polaków wyjątkowo szkodliwy. Nie jesteśmy jako grupa etniczna na tyle silnym narodem, by pozwolić sobie na taki rasizm. Względna potęga I RP brała się z akceptacji wielu kultur (i nie było to amerykańskie „multi-kulti”). Nikt nie robił problemu, że w Gdańsku mówi się po niemiecku, wyznaje protestancką wiarę, że ruska szlachta (gente Ruthenus natione Polonus) uzyskała takie sama prawa jak polska, że Tatarzy mają takie sama prawa jak polscy husarzy. Że Żydzi mają w Rzeczypospolitej więcej praw niż gdzie indziej. Oni wszyscy składali się na potęgę Rzeczypospolitej. Oddzielnie czekał ich los frajerów, co też się stało. I nadal będzie nas spotykał ten los, jeśli nie wyzwolimy się z rasizmu.

 

Może Żydom jest do twarzy z ich rasizmem. Ale ich rasizm jest inny niż rasizm wyżej opisany: kryje się za nim autentyczne, niewymuszone poczucie wyższości: w tych warunkach raczej cierpieć łatwiej (w końcu głupsi i gorsi w ich mniemaniu ich krzywdzą/krzywdzili) niż okazywać pogardę. Mam tu na myśli tradycyjny, zanikający rasizm dawnych Żydów, bo współcześni Żydzi amerykańscy raczej praktykują rasizm wyżej wyłożony, a syjonizm ma chyba korzenie jak najbardziej europejskie i wyrasta w z tradycji europejskiego nacjonalizmu.

 

KOMENTARZE

  • --------NIE PRAWDĄ jest !!!!!!!!! że
    ---- Polacy są rasistami -- ot tak pieprzymy sobie 3 po trzy -Romowie spokojnie w Polsce sobie żyją od setek lat / czasami jakiś łomot :)) jak u kiboli /
  • @ninanonimowa 20:52:34
    co Ty wiesz o Romach??????????? albo kibolach??
    ..nie pij tyle, to może będziesz bardziej zrozumiana..
    pozdrawiam
  • @wk..ny 21:57:19
    --- jestem NIE PIJĄCA -wypraszam sobie !
  • @ninanonimowa 23:18:56
    to zacznij!!! :)))

    PS fajna nota Panie Jerzy, jakichś dwóch rasowców dało po pale, ja dałem piatkę. dzieki!
  • @DelfInn 10:31:12
    ----WATYKAŃCZYK
  • @ninanonimowa 11:25:52
    http://www.youtube.com/watch?v=lu2wtNtY5f8
  • Dobry post.
    Nie ma nic bardziej żałosnego niż Polak, plujący jadem na Murzynów podlizujący sie amerykanskim neoszwabom którzy do niedawno uważalili go za untermenscha (polish jokes).
  • @ninanonimowa 20:52:34
    >NIE PRAWDĄ jest !!!!!!!!! że
    ---- Polacy są rasistami
    Kwestia co najmniej dyskusyjna, by jednak nie przedłużać dyskusji podam przykład z Australii gdzie mieszkam: mój pierwszy pracodawca, Polak (tak wielu zaczyna), człowiek jak najbardziej w porządku, pracujący w budownictwie i jego poglądy:
    Napuścili tego tałatajstwa, małp koślawych, cała Cabramatta (dzielnica Sydney) pełna tego.
    To o Azjatach.
    O Arabach, że nie umieją pracować na budowie, itd, itp.
    Źle też o Polakach: Patrz, klub polski w Ashfield, znowu Polonia się bawi, będą po pijanemu śpiewać "Hej sokoły",
    Liczy się tylko to co o nim pomyślą sobie kangury:
    Kiedyś pracowałem ze starym Australijczykiem, zap***lałem najszybciej jak się da, powiedział "not bad". I tu jest pułapka. To jest rasizm biorący się z kompleksów.
  • @DelfInn 10:31:12, @qwertowski
    Dziękuję za miłe słowa, nie miałem czasu wcześniej komentować, w tygodniu jestem bardzo zajęty.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY