Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 296 komentarzy

skangurzały goj z Radomska

Jerzy.63 - Jestem głupi, głupszy ode mnie był tylko Sokrates, ten to już nic nie wiedział, frajer jeden. Jeszcze się tym chwalił, idiota! Tedy za niewinność zainkasował wyrok śmierci. Śmierć frajerom!!!

Jezioro Aralskie odbija od dna

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

 Jezioro Aralskie - promyk nadziei

 

W roku 2010, po raz pierwszy od wielu lat podniósł się poziom wody w Jeziorze Aralskim. O problemach związanych z jego wysychaniem pisał m.in. na swymblogu Igor Czajka. A także o całej otoczce: przyczynach tego stanu rzeczy, stanie obecnym oraz o panujących współcześnie stosunkach w Karakałpacji, postsowieckiej rzeczywistości, fasadowej demokracji, złożach gazu na dnie wyschniętego jeziora, niechęci władz Uzbekistanu do jego odbudowy (bo gaz kusi, a może nawet dlatego je osuszono, że gaz tam był?). Leniwym przypomnę w największym skrócie, z konieczności upraszczając: do początku lat 60-tych, Jezioro Aralskie było czwartym największym zbiornikiem śródlądowym świata o powierzchni około 68000 km2 i kubaturze ok. 1053 km3. Było zbiornikiem wody słonawej (ang.=brackish water) o zasoleniu 8-14 promili, czym bardzo przypominało Morze Bałtyckie. Z punktu widzenia rybołówstwa było zbiornikiem żyznym, bo płytkim, o dużej przezroczystości wody, co sprzyjało rozwojowi roślinności dna (fitobentos), dzięki czemu żyjące tam ryby miały pod dostatkiem pożywienia. Żyły tam, ze względu na niewielkie zasolenie i gatunki słodkowodne i morskie. Cechę tę ma również nasze poczciwe Morze Bałtyckie co upodabnia je do jeziora raczej niż do morza. Typowe morze żywi ryby raczej fitoplanktonem niż fitobentosem, a większe zasolenie (32 promile, średnia dla oceanu światowego) zmienia świat żyjących tam gatunków ryb. Płytkość Jeziora miała tę zaletę, że zapewniała mu dużą produkcję ryb oraz wpływała łagodząco na kontynentalny klimat Centralnej Azji (duża powierzchnia) a tę wadę, że ogromna ilość wody wyparowywała. Corocznie dopływało doń ok. 56 km3wody i tyle trzeba było by utrzymać jego stabilną powierzchnię.Jezioro Aralskie było zbiornikiem bezodpływowym, zasilanym w wodę przez dwie duże rzeki: Syr-Darię od wschodu i Amu-Darię od południa. Minimalnym źródłem wody były opady (klimat pomiędzy suchym stepem a półpustynią) i wody gruntowe. Oraz rzeki okresowe. Przyszłość pokaże, że te dodatkowe źródła staną się dzięki radzieckiej pomysłowości podstawowymi. Jezioro znajdowało się na terenie dwóch republik: Kazachstanu i Uzbekistanu. Choć kulturowo raczej całe Przyarale należy do Kazachstanu, ale Stalinowi – jak zwykle – zemknął się ołówek przy wytyczaniu granic.

Prowadzone od wielu lat prace irygacyjne nabrały tempa z czasów panowania Nikity Siergiejewicza, mało tego ukończono Kanał Karakumski kierując część wód Amu-Darii do Morza Kaspijskiego. Jakość i rozmach tych prac były iście radzieckie: bardzo szybko, na największej w historii świata powierzchni wykonano irygację. Radzieckie było też marnotrawstwo: kanałów nie uszczelniono należycie, woda bezkarnie i bezproduktywnie wsiąkała w piaski pustyni Kara-kum i Kyzył-kum, szybko podniosło się zasolenie gleby. Postawiono przede wszystkim na monokultury bawełny, uprawy bardzo wodochłonnej. Zasolenie gleby w Turkmenii (w mniejszym stopniu w Uzbekistanie i Kazachstanie, pustynia Kyzył-kum jest mniej słona) powodowało, że uprawy trzeba cały czas przenosić na nowe miejsca co zwiększa zużycie wody. Rzecz ciekawa, bo zasolenie gleby jest efektem nadmiernego nawadniania (zwiększone zużycie na początku, już starożytni wiedzieli, że nawadnianie terenów suchych to delikatna sprawa) co powoduje konieczność przeniesienia upraw (dodatkowe zużycie wody, typowo dialektyczna logika). Nawodniono ogromny obszar, do zwalczania szkodników i nawożenia upraw używa się samolotów a Uzbekistan jest bodaj drugim co do wielkości producentem bawełny i największym jej eksporterem.

 

Na skutki nie trzeba było długo czekać:

  • 1960, początek istnienia systemu irygacyjnego, poziom wody obniża się początkowo tylko o 20 cm rocznie, powoduje to kłopoty w żegludze, ale nikt ze zwykłych mieszkańców (w przeciwieństwie do radzieckich elit) jeszcze nie wierzy w tragedię

  • 1969, nie wytrzymuje jedna zapór na Syr-Darii w Uzbekistanie, woda znajduje podczas wiosennej powodzi ujście bokiem, tworzy się w środku pustyni jezioro Aydar-kul proceder ten powtarzany jest co roku, wiosenna fala powodziowa na Syr-Darii nigdy już nie dopłynie do Jeziora Aralskiego, wysychanie nabiera tempa, pól metra rocznie. To tempo zostanie przyśpieszone suszą na przełomie lat 70/80-tych, wzrośnie do 80 cm rocznie. Rodzą się problemy w rolnictwie w deltach obu rzek.

  • 1970, wyspa Kokaral między północną a południową częścią Jeziora staje się półwyspem, jezioro wyschnie od strony zachodniej przesmyku. Zaczyna zanikać wschodnia część delty Amu-Darii, wyspa na której od południa znajdował się uzbecki port Mujnak staje się półwyspem

  • 1972-76 niknie najpłytsza, skrajnie wschodnia część jeziora

  • 1980, połowy osiągają rekordowy poziom, rok później przekroczona zostanie granica zasolenia, połowy nagle spadną by nigdy już nie wrócić do dawnego poziomu. Rybacy w Aralsku i Mujnaku kopią kanały by dopłynąć do jeziora, dawno już odsunęło się ono od portowych brzegów.

  • 1984-89, do władzy dochodzi Gorbaczow, wolno wreszcie mówić o tym problemie w ZSRR, ale nic się nie da zrobić. Jedynym osiągnięciem epoki Gorbaczowa jest wybudowanie systemu małych tam w deltach obu rzek, częściowo zahamuje to proces ich degeneracji, nie da się natomiast zahamować burz piaskowych, zatrutych solą i pestycydami, uwolnionych z wyschniętej części jeziora. Ten proces tylko się pogłębia. Rodzą się problemy z wodą pitną, wzrasta zachorowalność na nowotwory. W połowie lat 80-tych poddają się – raz na zawsze – rybacy w Mujnaku a kilka lat później w Aralsku. Wyschnięte jezioro zaczyna straszyć wrakami statków w morzu piasków i traci znaczenie gospodarcze i komunikacyjne.

  • 1989, Jezioro rozdziela się na część północną (Mały Aral) i południową (Wielki Aral), jakkolwiek podczas wyższego stanu wody na Syr-Darii jej nadmiar przelewa się na południe.

  • 1991, rozpada się ZSRR, państwo które jest odpowiedzialne za wywołanie tej, największej katastrofy ekologicznej w dziejach świata przestaje istnieć. Na terenie Azji Śr. Powstaje kilka państw o sztucznych granicach etnicznych (geniusz Stalina), które – gnębione głębokimi postsowieckimi patologiami staną przed poważnym problemem do rozwiązania: brakuje wody, nie tylko dla Jeziora Aralskiego, ono wydaje się już być stracone, brakuje wody dla upraw, dla ludzi: zasobna w wodę Kirgizja buduje coraz więcej tam dla elektrowni wodnych, trzyma tę wodę na zapas w miesiącach letnich a wtedy potrzebna jest ona na nizinach: zarzuć Kazachom, że to oni winni: a skąd, to Uzbecy - swołocz, oni biorą znacznie więcej, zarzuć Uzbekom: a skąd to Turkmeni - swołocz, u nas Kara-kuma niet, zarzuć Turkmenom: a skąd, to Kirgizi – swołocz, oni zatrzymują wodę w sztucznych, górskich jeziorach, zarzuć Kirgizom, a skąd to Kazachowie – swołocz – nie chcą nam sprzedawać taniej gazu, to skąd mamy brać energię. I koło się zamyka. Dawniej sterowano tym ręcznie z Moskwy , teraz sterują tym partykularne interesy postsowieckich republik rządzonych raczej przez watażków o mentalności gangsterów niż polityków. A jednak w latach 90-tych wydarzyło się coś pozytywnego: bogatszy Kazachstan zracjonalizował zużycie wody na tyle, że Syr-Daria już przez cały rok wlewa wodę do „Małego Arala”, Uzbecy, przyciśnięci sytuacją, wprowadzili limity zużycia wody, jako-tako uszczelnili 33% kanałów i częściowo przerzucili się z wodochłonnej bawełny na mniej wodochłonną pszenicę.

  • Przełom XX/XXI wieku. Świat straszony jest globalnym ociepleniem, mają się stopić lody Arktyki, zaniknąć Golfstrom, klimat Europy wskutek globalnego ocieplenia ma się ochłodzić, jedyne wyjście zmniejszenie ilości wody wlewanej do Morza Arktycznego przez Ob i skierowanie jej do suchej Azji Środkowej. Odżywa stary plan „poworota sibirskich riek” i ...Wołgi (bo poziom wody w Morzu Kaspijskim się podnosi o 2 cm rocznie, w końcu wpada doń Kanał Karakumski) i skierowania ich wód (łącznie 60km3 rocznie, więcej niż Odra i Wisła wlewają przez rok do Bałtyku!) do Jeziora Aralskiego. Rosja na ten temat oficjalnie milczy z wyjątkiem byłego mera Moskwy, Łużkowa). Ciągle wydaje się to być nierealne przedsięwzięcie inżynieryjne, trzeba przerzucić ogromne ilości wody kanałami, w poprzek istniejącej sieci hydrograficznej, częściowo w warunkach wiecznej zmarzliny. To wymaga niewyobrażalnych ilości energii, i to takiej która nie powoduje – zgodnie z religią globalwarmistów, dodatkowych ilości CO2 w atmosferze, w praktyce chodzi o energię jądrową. W roku 2005 podpisano w Canberze a w zeszłym roku ratyfikowano kontrakt na długoletnie dostawy uranu dla Rosji „w celach pokojowego wykorzystania energii atomowej”. Sam Putin stwierdził, że Rosja zamierza wybudować 30 elektrowni atomowych, chyba nie tylko w obwodzie kaliningradzkim? Gdyby jednak to okazało się prawdą to kraje Azji Śr. zostałyby w dużym stopniu uzależnione od rosyjskiej wody, tak jak Europa jest zależna od rosyjskiego gazu. A gaz swój mają (wyjątek Kirgizja, ma wodę, nie ma gazu).

  • 2001, Jezioro Południowoaralskie rozdziela się od południa na część wschodnią i zachodnią, Wyspa Odrodzenia staje się półwyspem, przy okazji świat dowiaduje się, że miłujący pokój naród radziecki produkował tam w ilościach przemysłowych wąglika celem wytrucia agresywnych Amerykanów. Tak skonstruowaną bombę porzucił wraz z upadkiem ZSRR a jej utylizacją zajęły się już niedoszłe ofiary. Za to odsłania się częściowo zachodnia, głębsza część jeziora. Wracają Rosjanie. Po to by naprawić szkody? A skąd! Szkód narobił ZSRR, oni reprezentują Rosję, inny kraj i będą tu eksploatować gaz o istnieniu którego chyba wiedzieli od początku...

  • 2002, giną ostatnie ryby w Jeziorze Południowoaralskim.

  • 2005, dobiega końca budowa tamy Kokaral odcinającej Jezioro Północne od Południowego. Podnosi się poziom wody na Małym Aralu o 2 metry, woda zbliża się do portu w Aralsku, dzięki ciągłemu dopływowi wody z Syr-Darii i przelewaniu się jej nadmiaru przez tamę szybko spada zasolenie, rybołówstwo odradza się w ciągu roku! Uratowano ok. 65% pierwotnej powierzchni Jeziora Północnego i ok 40% jego wód. Obecnie lustro wody na Małym Aralu jest o 11 metrów niżej niż pierwotnie. Niestety maleje ilość wody wpływającej do Jeziora Południowego, w lata suche nie dociera ona doń w ogóle wysychając po drodze.

  • 2006-2009, kolejna susza + zatrzymanie wód na północy przez tamę powoduje przyśpieszenie wysychania resztek Jeziora Południowego do 1,5 metra rocznie. Woda z Amu-Darii nie dociera już w ogóle wysychając po drodze. W maju 2009 roku wysycha całkowicie płytki zbiornik wschodni. Ogólnie lustro wody na południu jest obecnie niżej o 20 metrów niż pierwotnie. Zasolenie istniejącego zbiornika zachodniego wzrosło miejscami do 100ml/l. Nic – poza bakteriami nie wytrzyma takiego zasolenia. Dodatkową tragedią jest fakt, że Amu-Daria wyżłobiła sobie koryto po dnie suchego jeziora do zbiornika wschodniego, który jest bardzo płytki, łatwo wysycha, ogromna jest powierzchnia parowania, jeśli poziom wód jest wyższy to najpierw rozpuści ona sól z dna zbiornika wschodniego (czyli woda stanie się solanką), dopiero potem to co nie wsiąknie i nie wyparuje wpływa poprzez wciąż istniejący, wąski przesmyk na północy na zachód, dodatkowo zasalając i tak już śmiertelnie słoną wodę. Istnieje projekt by – podobnie jak na północy wybudować tamę zbierającą wodę z zachodniej części delty Amu-Darii do pierwotnego poziomu jeziora (by zahamować degradację delty) a nadmiar wód puścić wykopanym kanałem do głębszego zbiornika zachodniego. To dość szybko rozcieńczyłoby zasoloną wodę na zachodzie a jej nadmiar wpływałby do zbiornika wschodniego,dodatkowo zasilanego przez wody z północy; wszelako koszty tego przedsięwzięcia są bardzo duże a lepszego rozwiązania nie ma. Na koniec 2009 roku Jezioro Aralskie utraciło 88% swej powierzchni i 92% swych wód. Łączny obszar wyschniętej części jeziora to powierzchnia Republiki Irlandzkiej.

  • 2010, stał się cud. Jezioro wróciło do stanu z 2007 roku na południu a na północy jego wody wciąż się podnoszą. Czy to tylko efekt końca suszy? Do tej pory też zdarzały się lata bardziej mokre a nie hamowało to nigdy w całości obniżania się poziomu wody w jeziorze.

 

Być może, pomimo wszystkich swych patologii kraje Azji Śr. zrozumiały, że stanowią obszar naczyń połączonych i pomimo sztucznych, etnicznych granic, wzajemnej nienawiści (o bardzo długiej historii) zrozumiały, że tylko wzajemna współpraca może dać im jaką-taką niezależność i gwarancję niezależności, zwłaszcza, że oczekiwane rosyjskie zbawienie nie nadchodzi? A może po prostu Rosjanie biorą za duży „podatek” za eksploatację gazu i wkurzeni Uzbecy przymknęli nieco kanałów, puścili wodę do Amu-Darii i bul, bul, bul... postraszyli, że woda się może jeszcze podnieść? Jako człowiek postsowiecki mam prawo być nieufny i szukać prawdziwych przyczyn pod powierzchnią zdarzeń. Nie wiem, ale wiem jedno: ta sytuacja coś mi przypomina. A Wam?

KOMENTARZE

  • Dzięki za pasjonujący artykuł!
    Pomijając politykę, dla mnie to bardzo ciekawe.
    Poza tym napisane możliwie zwięźle (jak na obszerność tematu) i logicznie.
    Proszę więcej takich:).
  • dzięki za zilustrowanie sytuacji
    rano przeczytałem a do wieczora o komentarzu pamiętałem ;)
  • @autor
    przyznam ze nie moge skojarzyc co mogłoaby przypominac ta sytuacja,, jesli mialbym zgadywać czy chodzi o to ze byłe republiki azjatyckie pokazaly Rosji ze moga miec wodę tak jak my pokazlismy ze mozemy miec gaz z łupków? podpowiedz drogi autorze. A swoja droga winszuje świetnego artykułu i pozdrawiam
  • @herbatnick
    Raczej chodzi o to, że stanowią geograficzną i geopolityczną całość i mimo dawnych urazów, zaszłości historycznych (jeszcze w 2010 roku w Kirgizji polała się uzbecka krew i to w dużej ilości), pokomunistycznych patologii nie mają innego wyjścia niż współpraca. Często nie idzie sprawiedliwie wyznaczyć granicy, gdzie kończy się Kirgizja zaczyna Uzbekistan, gdzie kończy się Polska zaczyna Ukraina... (a ileż między nami nienawiści). Z tego punktu widzenia te kraje są w szczęśliwszej sytuacji niż Europa Środkowa: mają "miernik poziomu współpracy" - poziom wody w Jeziorze Aralskim.

    Rzecz ciekawa, zaraz po upadku ZSRR zainteresowali się tym regionem Amerykanie, założyli bazę wojskową w Kirgizji (jest tam też baza wojsk rosyjskich, ewenement na skalę światową), za miedzą jest Afganistan i ...źródła Amu-Darii. I gazociąg. W pojedynkę każdy z tych krajów staje się przedmiotem gry mocarstw, Kazachstan graniczy z Chinami, które zaczynają pić wodę z rzek wpływających do jeziora Bałchasz, a mających źródła w Chinach, na razie nie wysycha, ale gdyby, byłaby to druga co do wielkości (po Jeziorze Aralskim) tragedia ekologiczna w tym samym kraju! Jako całość polityczna: "Turkiestan", "Rzeczpospolita", "Austro-Węgry" stają się podmiotem politycznym, z którym należy się liczyć. Na tym polega podobieństwo. Droga do tego daleka, ale "promyk nadziei" widać...
  • @Jerzy.63
    Dziękuje za odpowiedż ,interesujące porównanie mimo odległosci i różnic kulturowych
  • @Jerzy.63 a propos Chin i wody
    Jak przeczytałem ten komentarz (a propos artykułu: znakomicie przekrojowy - brawo!), to przypomniałem sobie co usłyszałem od znajomego podczas wakacyjnego pobytu na Dominice. Dominika jest prawie nieskażoną cywilizacyjnym wpływem wyspą karaibską w Małych Antylach. Otóż ostatnimi laty rząd ChRL dotuje budowę nowoczesnych dróg na tej małej wyspie. I to dotuje w całości wg mojego znajomego. Spytałem go o cenę tej dotacji. Odpowiedź była jedna: woda. Dominika ma ogromną ilość górskich rzek (dokładnie 365) i niezwykle obfitą produkcję pitnej wody z tych rzek. A Chińczycy za drogi kupili sobie Dominikową wodę. To dość ładnie wpisuje się w Pana komentarz, jak sądzę.

    Pozdrawiam
  • Będą wojny o wodę
    Co tam ropa... woda jest cenniejsza. My też absurdalnie dużo wody wypuszczamy do Bałtyku, to się zemści, trzeba ją (o ile jest czysta) chwytać i niekoniecznie tylko wielkimi jeziorami zaporowymi.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY