Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 296 komentarzy

skangurzały goj z Radomska

Jerzy.63 - Jestem głupi, głupszy ode mnie był tylko Sokrates, ten to już nic nie wiedział, frajer jeden. Jeszcze się tym chwalił, idiota! Tedy za niewinność zainkasował wyrok śmierci. Śmierć frajerom!!!

Igor Janke a ruskie wojska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jest to pełna wersja notki. Na salonie24, została opublikowana wersja okrojona ze względu na autocenzurę

 Igor Jankenapisał m.in.:

 

Jeśli więc wojska NATO nie zostaną teraz rozmieszczone w Polsce i państwach bałtyckich może nas czekać bardzo czarny scenariusz, o którym dziś nawet nie chcemy myśleć. Kluczowy będzie więc wrześniowy szczyt NATO w Newport. Musimy wspólnie z innym krajami postawić wszystko na jedną kartę – należy skoncentrować się na lobbingu na rzecz podjęcia przez Sojusz tej strategicznej decyzji. Albo wojska będą stacjonować tutaj, na wschodniej granicy NATO, albo ten Sojusz nie ma sensu.

 

No, dobra, a co się stanie, jeśli „postawimy wszystko na jeną kartę a Zachód (USA) powie: nie! Z logiki wywodu Igora Janke wynika, że wpadniemy pod ruski but, bo chyba to jest ów czarny scenariusz, o którym nasz nadredaktor pisze.

Bo, nie łudźmy się, nie jesteśmy Amerykanom do niczego innego potrzebni, jak tylko jako element okrążania Rosji. I o tyle się w Polskę angażują. Ani joty więcej.

 

25 lat postkomunizmu nie przybliżyło Polski mentalnie do świata Zachodu: jesteśmy – jak pisał Józef Bocheński – społeczeństwem uwschodnionym, gdzie którzy się jako-tako urządzili potrafią tylko demonstrować mongolską pychę, niczym niepopartą wyższość i pogardę wobec szarego, moherowego tłumu. Gdzie 2 miliony ludzi wyemigrowało a następne 8 myśli tylko o tym by wyjechać, gdzie propaganda zastępuje informację, niewolnicze małpowanie „zachodnich wzorców” innowację, a wszechobecne cwaniactwo jest pochwalanym przez zbiorową świadomość zjawiskiem jako „zaradność życiowa” krajem, w którym przyjmujemy logikę mongolskich (z mentalności) zwycięzców. Są bowiem oni interpretatorami prawa (np. usunięcie mojej notki ze względu na „naruszenie dóbr osobistych, czyli nazwanie blogerki chuliganem, co jest prawdą i nie znam takiej moralności europejskiej, która by zabraniała przeciwstawiać się złu). Rządząca współczesnymi, polskimi duszami mongolska tłuszcza jest w ofensywie i co ciekawe przebrała się w ubiór „prozachodniej elity” tłamsząc elementarną wolność słowa.

 

Papież Jan Paweł II powiedział: nie lękajcie się! Admin salonu24 jednak scykorzył. I nikt się temu nie dziwi, nikt nie oburza. Sytuację nienormalną uznajemy za normalną, za konieczność życiową: na układy nie ma rady i stało się to w kraju, gdzie kiedyś rządzące elity za swe motto życia publicznego uznała hasło: nic o nas bez nas. Jest to kompletny upadek ducha narodowego.

 

III RP jest bytem politycznym na tyle obrzydliwym i nie rokującym nadziei, że nic gorszego jej się przytrafić nie może niż stabilizacja. Prawie każda katastrofa jest wybawieniem. Czy może być coś gorszego niż następne pokolenie dziennikarzy z jeszcze inteligentniejszą w swych manipulacjach Moniką Olejnik (a ona już wychowuje następców, bo jest wzorcem postępowania), czy jeszcze cwańsze wydania Wywczasa, RRK czy Teesy na SG salonu24? A ku temu idzie.

 

A przecież wystarczy, żeby weszli ruscy, (już jako „okupanci”) przypomnieli, że:

 

...z przewodnika (podczas lotu do Smoleńska 10.04.2010)w specjalnym pismie msz, zrezygnowala strona polska, nie rosyjska, gwoli scislosci.to byla tragiczna nonszalancja, i nie jest jasne czy rosjanie powinni byli czy nie powinni na to sie zgodzic. istotnie, z leaderem do katastrofy by nie doszlo

 

Parę odpowiedzialnych osób trafiłoby za kratki, postęp ogromny i zwycięstwo sprawiedliwości. Jeżeli. „ruskie porządki” to Monika Olejnik wywalona z życia publicznego natychmiast, a Anna Grodzka w podziemiu politycznym to jak na mój gust: żyć nie umierać. O zmianę interpretacji „naruszenia dóbr osobistych” na salonie24 jestem spokojny.

 

Ruskie wojska” w Polsce to stanowczo mniejsze zło w porównaniu z sytuacją obecną...

 

Jesteśmy narodem duchowo znacznie słabszym niż w 1980 roku. Taki jest plon postkomunizmu, powierzchownej transformacji i 2wtłoczenia Polski w militarne i ekonomiczne struktury Zachodu.

 

Zachodniość” porządków czy hierarchii wartości nie oznacza zachodnich sojuszy politycznych lub ekonomicznych.

Bo też zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski byli zgodni w jednym: w geopolitycznej układance miejsce Polski jest na Wschodzie: jeden uważał, że zamiast Rosji, drugi, że obok Rosji. Obaj pomylili się szczegółach. Koncepcja federalistyczna (nawet wydaniu „prometejskim”) jest błędna: Polska, nawet połączona (na jakichkolwiek zasadach) z Ukrainą, Białorusią czy Litwą jest bytem politycznie zbyt słabym, niespójnym i łatwym do sabotowania. Z kolei żaden sojusz z Rosją, jaką znamy nie jest możliwy. Nowożytna Rosja to projekt antypolski, jeśli nawet jest w stanie tolerować sojuszników to już na pewno nie Polskę.

 

My godzimy się na bycie głęboką prowincją Zachodu, który jest nami zainteresowany o tyle, o ile trzymamy Rosję w stanie okrążenia, choćby ze względu na se geograficzne położenie. Nikomu na Zachodzie nie przeszkadza fakt, że nasze współczesne elity to mentalne dzieci komunizmu. Nikomu nie przeszkadza owa mongolska pycha (połączona z burackim prowincjonalizmem) tych, którzy nią rządzą i w niej się odnaleźli. Zachód ma nas d***e a my mu tę d**ę wchodzimy.

 

Stan zimnej lub gorącej wojny to błogosławieństwo dla moskiewskiej duszy: utrzymuje ją stanie paranoicznego zagrożenia, mobilizuje ją i dodaje jej ducha. Jak pisał Wiktor Suworow, Rosji nie da się pokonać militarnie. Można ją pokonać tylko fortelem lub może sama z siebie się rozpaść.

 

Z geopolitycznej układanki wynika, że Rosja jest jednym z nielicznych i najważniejszym z tych krajów, której Polska ma coś do zaoferowania, także cywilizacyjnie. Geopolitycznie, Rosja jako taka, jest naszym sojusznikiem, nie wrogiem. Cała nasza nienawiść, wynika z poczucia klęski w rywalizacji z nią o wpływy i bierze się z jej nowożytnego charakteru. Rosja, taka jak jest obecnie oczywiście naszym przyjacielem nie jest. Taka Rosja kształtowała się pomiędzy upadkiem Konstantynopola a masakrą nowogrodzką. Więcej, ona tedy powstała. Przyjrzyjmy się temu bliżej:

 

Taką Rosję stworzył Iwan Groźny, łącząc tradycję tatarskiego chanatu z głównym nurtem nowożytnej myśli europejskiej. Iwan Groźny mówiąc, że może jako człowiek jest grzeszny, ale jako car bez winy powiela myśl Machiavellego, oddzielenie etyki od polityki, wprowadza Rosję w czasy nowożytne. Kto wie, może znał nawet pośrednio myśl Machiavellego, wśród jego opryczników byli ludzie z Zachodu i byli erudyci. Żaden z jego poprzedników nie był stanie do końca zniszczyć nowogrodzkich bojarów mimo militarnych sukcesów, oprycznina, nowożytne narzędzie opresji poradziła sobie z tym problemem. Wcale nie jest tym, co Rosję od Europy oddziela, przeciwnie ona ją z tym łączy. Żaden inny posttatarski chanat nie przeszedł tej ewolucji, nie przeszedł go Nowogród i Psków, nie przeszła Rzeczpospolita, Moskwa zwyciężyła.
Chyba Roman Dmowski wiedział co pisze, twierdząc że Rosja jest krajem na poły europejskim, na poły azjatyckim.

Rosja jest kilkakrotnie zmodernizowanym wg europejskich wzorców chanatem tatarskim. W warunkach chanatu modernizację (nowożytną biurokrację, reformy oświeceniowe, socjalizm) wprowadzić jest bardzo łatwo. I nagle. O ile w Europie wyzwalanie się ze „średniowiecznych przesądów”, zależności lennych i innych przeszkód do tworzenia nowożytnych, sprawniejszych państw zajmowało dziesięciolecia, jeśli nie stulecia, o tyle Rosja modernizowała się bardzo łatwo: Iwan Groźny stworzył opryczninę, pierwszą w historii świata czerezwyczajkę, pierwsze służby specjalne, (a ona nie jest tym, co Rosję od Europy oddziela, przeciwnie ona ją z nią łączy). Wraz z tą pionierską modernizacją świat doświadczył pierwszego w historii ludobójstwa: masakry nowogrodzkiej. Jej rozmiary były mizerne w porównaniu z dokonaniami późniejszych epok, ale zasada ta sama: zbrodnia była przemyślana co do celów (to nie była po prostu rzeź; w szczególności ocalałym z masakry nie pozwolono zasiewać w następnym roku zbóż, a ewentualne, „nielegalne” zasiewy palono) i dokonana została z użyciem państwowego aparatu i na polecenie władzy państwowej. Cel został osiągnięty, zniknęły jakiekolwiek ustrojowe czy mentalne więzy łączące średniowieczną Ruś z (ona sama przestała istnieć) z nowożytną Rosją.

Późniejsze modernizacje będą przeprowadzane równie nagle:

Piotr Wlk upora się z „moherową mentalnością” bojarów, nakazując im golenie bród a Stalin w ciągu kilku lat wprowadzi „opiekuńcze” i „neutralne światopoglądowo” (?) państwo.

Paradoksem jest to, że właśnie modernizacje gwarantować będą Rosji niezmienność mongolskiej mentalności ich elit.

 

Takie rosyjskie dzieje to nic innego jak ahistoryczna historia: od jednego skoku do drugiego, po drodze zmiecenie tego, co jeszcze się z przeszłości zostało. Nie dziwota więc, że zarówno myśliciele XIX wieczni (Bierdiajew) jak i współcześni dysydenci (Bukowski) upatrują szansy na uratowanie czy odtworzenie autentycznego rosyjskiego ducha w powrocie do „Średniowiecza” początek aberracji rosyjskiej historii to czasy nowożytne! Bukowski idzie nawet dalej: nadzieją dla Rosji jej jest rozpad. Zarówno wpływy mongolskie (chanat) jak i europejskie (nowożytność, liberalizm, socjalizm) gwarantują pozostanie Rosji takiej, jaka jest. Żadnej, następnej modernizacji! Odtwarzamy Republikę Nowogrodzką. (lub kilka takich republik) Od podstaw. Bo przecież tamten Nowogród został całkowicie zniszczony, w czym bardzo pomogła bezczynność państwa Jagiellonów. I my się dziwimy, że Pan Bóg zsyła na nas kary! Sojusznikowi, śmiertelnie zagrożonemu się pomaga, a nie ignoruje. Mieliśmy na Wschodzie sojusznika, który nigdy nie podniósł przeciwko państwu Jagiellonów oręża, który dzielnie wspierał nas w walce z Krzyżakami, z którym nie mieliśmy żadnych poważnych, sprzecznych interesów: oni robili biznes sprzedając sobolowe skóry, my zboże. I pozwoliliśmy mu upaść, by zyskać za sąsiada państwo, które nasze istnienie uznało za największą przeszkodę w realizacji swych patologicznych celów. I nigdy się tego nie wyparło:

1569: chan Iwan Groźny decyduje się na zniszczenie Nowogrodu, decyzję swą motywuje zdradą bojarów nowogrodzkich i ich knowaniami z Polakami

2014: chan Władimir Putin atakuje Ukrainę, wiadomo „faszyści z Majdanu” byli finansowani przez … Polskę. Minęło 440 lat i w moskiewskiej duszy nic się nie zmieniło:

 

Zigmunt, paljaki, nowgorodzkije dieńgi.

Aha, obie informacje, podane przez obu chanów to bzdury.

 

Tyle, że zarówno Bukowski, jak i Suworow nie wierzą w powodzenie ukraińskiej rewolucji. Bo też nie na Ukrainie rozegrać się może decydujące starcie. Teatrem Wielkiej Zmiany może być tylko Rosja. Współczesne, ukraińskie, pomajdanowe władze przypominają konfederatów barskich: owszem budzą duszę przeżartego przez oligarchiczne rządy narodu (kto wie, może naród ukraiński tworzy się właśnie teraz) ale prowadzą swój naród od politycznego błędu do błędu i od militarnej klęski do klęski. Liczą na poparcie Zachodu: dostaną zamiast militarnego wsparcia, dobre rady (Rousseau: „Uwagi nad rządem Polski”). Zachód nigdy nie był gwarantem bezpieczeństwa dla krajów tej części Europy, przekonali się o tym konfederaci barscy, powstańcy listopadowi, styczniowi, powstańcy warszawscy. Wystarczy.

Rosja – jak najbardziej. Możemy się zżymać, bić głową w mur, wściekać, ale to właśnie Rosja uratowała nas przed skutkami niemieckiego Generalplan Ost), czyli polską wersją Holocaustu. Owszem, wyrżnęli nam elity i ukształtowali nowe, mongolskopodobne społeczeństwo (patrz: twórczość Wywczasa, RRK, Teesy, Moniki Olejnik, Lisa, itp.). W porównaniu z ofertą Hitlera była to łagodność. W końcu lepiej tolerować Wywczasa na internecie niż pracować (w przypadku zwycięstwa Hitlera) w niemieckiej kopalni na Syberii jako egzemplarz przeznaczony na wyginięcie. Gdyby jeszcze nie mieli moskiewskiej mentalności! I o to toczy się bój.

 

Szanowny nadredaktorze Janke! Pańska wiara, że „będą tu wojska NATO (czytaj: amerykańskie, w ilości gwarantującej nam ochronę przed rosyjskim imperializmem) jest złudzeniem: dostaniemy propozycję modernizacji armii: 10,5 samolotu więcej, z czego 3 wcale nie takie stare, żeby aż z demobilu i „dogodne kredyty” na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia.

Wojska rosyjskie mogą sobie być, jeśli uśpiony, średniowieczny, nowogrodzki duch Rosji zwycięży z moskiewskim... Pytanie brzmi: czy aby nie mamy tu jakiejś roli do odegrania?

 

Nie mam wątpliwości, że obecna konfiguracja: Polska jako głęboka prowincja Zachodu, związana z nim politycznie, militarnie i ekonomicznie, nie mająca temu Zachodowi nic do zaoferowania to droga do łagodnej eutanazji narodu...

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY