Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 296 komentarzy

skangurzały goj z Radomska

Jerzy.63 - Jestem głupi, głupszy ode mnie był tylko Sokrates, ten to już nic nie wiedział, frajer jeden. Jeszcze się tym chwalił, idiota! Tedy za niewinność zainkasował wyrok śmierci. Śmierć frajerom!!!

Jurek Wawro, Igor Janke a geopolityka

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Będzie o dawno tu nie piszącym Jurku Wawro (a szkoda), ale ponieważ salon24 zagrał mi ostatnio na nerwach, przeprosiłem i neon24.pl

 JurekWnapisał :

Polacy  nie potrafią zrozumieć Victora Orbana, gdyż patrzą na świat poprzez pryzmat polityki.

Jest to aluzja do Igora Janke, który dziwi się, że Orban współpracuje z Rosją (a nie powinien), bo Rosja jest be i zagraża polskim (ale czy węgierskim?) interesom lub ambicjom politycznym, ma ambicje imperialne, jeśli nie stylu sowieckim, to co najmniej carskim, XIX wiecznym. Natomiast Orban nie jest politykiem anachronicznym, kieruje się „racją biznesu”, bo we współczesnym świecie racja stanu zeszła na drugi plan. Tego nie rozumieją z kolei polscy dziennikarze i politycy. Orban nie podskakuje Rosji, bo ważniejsze jest robienie interesów we współczesnym świecie głębokich, wzajemnych powiązań ekonomicznych. Igor Janke zaś nie może się nadziwić zachowaniu Orbana, patrząc przez pryzmat polityki. Obaj panowie popełniają dziecinny błąd, chociaż każdy inny:

 

Wiktor Orban jest jak najbardziej politykiem, jest wręcz zwierzęciem politycznym i bynajmniej nie uwierzył, w nadejście ery postpolityki. Jego zachowanie wynika wprost z węgierskiej racji stanu, układu sił politycznych i węgierskich tradycji i ambicji politycznych. Tu JurekW się myli. Ale myli się też Igor Janke dziwiąc się Orbanowi; przeciwnie jakikolwiek węgierski polityk musiałby na głowę upaść, by obecnym konflikcie rosyjsko-ukraińskim stanąć otwarcie przeciwko Rosji, więcej stanąć po stronie Ukrainy.

Naszą edukację zaczniemy od krótkiej wycieczki do Kanady i Australii, gdzie spotkać można znaczną mniejszość węgierską, na samochodach lubią sobie nalepiać nalepki z symbolem kraju, z którego się wywodzą: Polacy PL, Węgrzy H. Tyle że Polacy, nawet jeśli mają nalepkę z konturami kraju, mają w tle mapę obecnej Polski, większość Węgrów ma nalepkę z konturami Wielkich Węgier sprzed traktatu z Trianon, który okroił je do obecnego terytorium, ergo:

 

Wielkie Węgry z Zakarpaciem, Słowacją, Siedmiogrodem i północną Serbiąistnieją w zbiorowej świadomości Węgrów, inna Polska niż pojałtańska w zbiorowej świadomości Polaków nie istnieje.

 

Podczas krótkiego pobytu w Australii dobrze jest trafić do szpitala (jak ja) i być pielęgnowanym przez węgierską pielęgniarkę pochodzącą z serbskiej Wojwodiny, biegle mówiącą po angielsku, węgiersku i serbsku. Jakiej narodowości była tenisistka Monika Seles? Zaczynała jako Jugosłowianka, kończyła jako Amerykanka. W przeciwieństwie do Polaków, Węgrzy pozostawili na swych „ziemiach utraconych” znaczącą mniejszość narodową.

 

JurekW jest ponadto przeciwnikiem tradycji insurekcyjnej,zwolennikiem politycznego, endeckiego realizmu. Problem w tym, że Roman Dmowski właśnie przewraca się w grobie, dowiadując się, że ma takiego zwolennika. Idea Wielkich Węgier jest bowiem częścią większego planu politycznego, spędzającego Dmowskiemu sen z oczu, zwanego Mitteleuropa. To znaczy Europa Środkowa, tyle że znaczy po niemiecku: Europa Środkowa zaprojektowana pod kontrolą Niemiec i co najmniej tolerowana przez Rosję.Jest w niej miejsce na Węgry i - co najwyżej – na autonomię galicyjską, ale na Polskę już nie ma.

 

Właśnie taki kształt polityczny zarysowuje się we współczesnej Europie:

Rosja z ambicjami XIX wiecznej Rosji carskiej, „Wielkie” Węgry kontrolowane przez Berlin, pozostające w bardzo przyjaznych stosunkach z Wiedniem. I supremacja Niemiec na kontynencie. Gdzie jest miejsce na Polskę? Nie ma, bo też jest o porządek kongresu wiedeńskiego. Węgrom pasuje, nam – nie. Nie dziwota, że drogi Orbana i Polaków się rozchodzą.

Spójrzmy co wydarzyło się wokół węgierskich granic po upadku komunizmu:

Rozpad Jugosławii.

Nienawiść Serbów do Amerykanów, Ale i amerykańskie bazy na Bałkanach. Trudno mówić o sukcesie Rosji. A Węgrzy? Znika im jeden byt polityczny, który „okupuje” część Wielkich Węgier a oni sami niewinni!

Rozpad Czechosłowacji.

Z jednego, dość zamożnego kraju i ludniejszego od Węgierpowstały dwa mniejsze a Węgry graniczą z tym słabszym, gdzie jest znaczna mniejszość węgierska. Ostatnio wybory wygrał tam ichniejszy Tymiński. Trudno porównać słowackiego ducha z węgierskim.

Ukraina.

Na Zakarpaciu, byłej pohabsburskiej prowincji, w wielu obwodach wygrywa Janukowycz, rzecz nie do pomyślenia w byłej Galicji Wschodniej (też pohabsburskiej). Liczna tam mniejszość węgierska opowiada sięmasowoza kandydatem odbieranym jako prorosyjski. Panie Janke, czy Pan teraz rozumie że Orban musiałby na głowę upaść, by popierać Ukraińców? Ponadto efektemaneksji Krymu przez Rosjęjest zanegowanie nienaruszalności granic w powojennej Europie. Ale okrojeni podczas traktatu w Trianon Węgrzy ani myślą z tego powodu płakać. Oni nie są zainteresowani nienaruszalnością granic.

Rumunia.

Bieda aż piszczy, Węgry to oaza dobrobytu, największe pretensje terytorialne. Więc raczej siedmiogrodzcy Węgrzy i Szeklerzy radzi by połączyć się z Macierzą, a i Rumuni zaakceptują węgierską ojczyznę, jeśli zapewni im wyższy poziomżycia,przynajmniej nie będzie otwartego buntu. Ponadto Rumunia ma problem z Mołdawią, rada by ją przyłączyć, ale nie da się wg granic przedwojennych, tereny nadmorskie i Czerniowce włączono do Ukrainy, za to odebrano Ukrainie zrusyfikowane Naddniestrze, niezły pasztet, z takiego bałaganu zwycięsko zwykła wychodzić Rosja. To raczej Rumuniii Ukrainynie wzmacnia, ale Węgrzy znów niewinni!

 

To wystarczająco dużo dobrych wieści, by pokusić się o zbudowanie choćby fundamentów pod odbudowę Wielkich Węgier i już się je stawia:

 

//www.presseurop.eu/pl/content/article/257441-wielkie-wegry-budza-strach

 

Do ich odbudowy potrzebne jest błogosławieństwo Niemiec i neutralność Rosji. Orban, panie Janke byłby samobójcą politycznym, gdyby Rosji lub Niemcom podskoczył. Odbudowa węgierskiego ducha możliwa była dzięki sprzyjającym okolicznościom zewnętrznym. Dzięki nim Węgrzy mogli zobaczyć szansę na realizację swoich aspiracji politycznych, mogą zacząć prowadzić politykę, (której źródłem są ich własne tradycje polityczne) widzą światło w tunelu. Polska pokomunistyczna takiego szczęścia nie miała. Bo Unia Europejska to taki projekt polityczny, którego tajnym i uprzywilejowanym członkiem jest Rosja a jawnym i silnym – Niemcy. Żaden z nich nie daje nam szans na to by zacząć prowadzić politykę. A i wyborcy, nie widząc nadziei, by ich kraj mógł wrócić na tory politycznego działania, boją się głosować na polityków, którzy uprawianie polityki proponują. Bo polski wyborca światła w tunelu nie widzi. Tedy oddaje głos na tych, którzy potrafią rżnąć głąba (z braku lepszego wyboru daje to jedyne, wyobrażalne poczucie bezpieczeństwa)Miłościwie nam panujący Bronisław Komorowski to ideał takiego polityka. Nie ma racji Rafał Ziemkiewicz porównując go do Forresta Gumpa. Forrest Gump był niedorozwojem, nikogo nie udawał, ale miał wielkie serce. Bronisław Komorowski to kuta na cztery łapa cwana gapa (do tego stopnia, że uwierzyliśmy, że to niedorozwój), ale żeby miał wielkie serce to bym nie powiedział.

 

JurkowiW mam za złe 2 rzeczy, ciężko mi o tym pisać, bo to najbardziej ulubiony mój bloger salonu24. Prawie 2 tygodnie się gryzłem (a nie jest łatwo krytykować kogoś, kogo się ceni):

Ignorowanie geopolityki i specyfiki Rosji (to obszerny temat i temu zamierzam poświęcić drugą notkę) i ogłoszenie końca polityki: racja biznesuunieważnia rację stanu. Konserwatysta (a za takiego się uważa) końca polityki nie ogłasza. A Węgry są tego najlepszym przykładem: tylko możliwość politycznego działania czyni z Węgier kraj sensowny, ciekawy i taki o którym się mówi. A dzieje się to na bazie jegowłasnej tradycji politycznej.Historiaw Europie przyśpieszyła biegu. I będzie w niej coraz więcej polityki...

 

KOMENTARZE

  • autor
    Mam wiele zastrzeżeń, co do idei prezentowanych przez Jurkaw. Co do Jankego - to zdecydowanie jest politpoprawny.

    Ale w tym wywodzie jest jeden element - podstawowy - który nie podoba mi się , a który fałszuje rzeczywistość:
    to traktowanie polityki w kategoriach interesu.
    A później tak myślący dziwią się, że to , co wymyślili ma się nijak do rzeczywistości, gdy np. linia prezentowana przez Dugina - stanowi wytyczną.
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:46:33
    W uważnej diagnozie Europejskiej przestrzeni politycznej, autor nie bierze pod uwagę zachodzących dzięki cyfrowej sieci wiedzy, procesów zmian zakresów uczestnictwa każdego z nas w polityce.

    Oczywista multilokalność to nie tylko swoboda podróżowania za atrakcjami i pracą, pomiędzy Radomskiem a kangurami. To także swoboda popatrywania na świat z różnych perspektyw. To winda poznania zmiennych wymiarów naszej lokalności.

    Ruczaj, Kraków, Polska, Europa nie dają mi, człowiekowi traktującemu politykę jako sferę rzecznictwa dobra a nie jako sferę wyjadania konfitur, jeszcze żadnych nowych możliwości ustrojowych. Wszystkie moje poziomy lokalności poszatkowane są wciąż jeszcze hierarchicznie na domeny dziobania.
    Ale to się już kończy. Nie widać tego jeszcze Budapeszcie w Moskwie czy w Warszawie. Ale widać w cyberpolis.

    Tak czy inaczej, wszędzie Jurki.
    Fajnie :)
  • @Andrzej Madej 07:16:21
    Multikulturalizm - tak.
    Ale w żadnym wypadku - wielosystemowość wartości.

    Obecnie mamy konflikt systemów wartości - jeden wewnątrz Cywilizacji Zachodu, gdzie występuje różnica rozumienia celów; Pan to określił jako sferę rzecznictwa dobra - i z tym się zdecydowanie nie zgadzam.
    Właśnie to jest powodem dwójmyślenia. Druga opcja, polska, jest opcją personalistyczną.

    Z kolei Rosja ma odmienny system wartości - i to jest odrębny konflikt. Także inne rejony świata mają różne systemy - Chiny, Indie...

    Dotychczas dominującym był system zachodni. tak było póty nie wystąpiły różnice między opieraniu się na dobru a personalizmem.
    Obecnie są już ostre.

    To trzeba rozwikłać i zacząć budowę od początku.
  • @Nathanel 05:39:23
    "Jakim prawem w tekście używasz w odniesieniu do Jerzego Wawro prokuratorskiego jakby skrótu JurekW"
    Takiego nicka używa na salonie24, tam też opublikował notkę, którą komentuję.
    "Ciekaw jestem na jakiej podstawie spoufalasz się z panem Jerzym traktując go "per Jurek". Chodziliście razem do jednej klasy albo na tyczki ?"
    On sam poprosił mnie o przejście na "Ty", wcześniej byliśmy na "Pan". Było to 4 lata temu. Jeślim go uraził, to przeproszę...
  • @Nathanel 05:39:23
    Nie zawiesili mnie na salonie24, usunęli jedną notkę, (nie tę) moim zdaniem nie mieli racji
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:06:47
    Ja jestem praktykiem.
    Próbuję ustawiać cyber wsparcie naszej wolności, w praktyce uczenia, leczenia, ładu przestrzennego.
    Widzę barierę skali skuteczności pracy solidarnej. Wychodząc ze spraw natury rodziny, stajemy wobec deficytów zasobów i konieczności dokonywania wyborów. Wiem, że podjęcie ryzyka jest momentem odejścia od fundamentu personalistycznego. Tu zaczynają pomagać nami inne instytucje niż bratersko zorganizowane stowarzyszenia.
    Możliwe, że jestem zbyt starej daty na wyzwania zgęszczonego świata. Że zbyt mocno się trzymam realiów prawd na drzewach pożądania. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić stosunków gospodarczych bez tajemnic, ryzyk, błędów, upadków.
    Widzę że praktycy tak mają.

    Pan słyszał ? Naczelny będzie nas leczył !
    Zdrówka ...
  • @Andrzej Madej 11:38:52
    To ma być niekonwencjonalne leczenie; uzupełnianie dobra w organizmie w stosownej ilości.
    Problemem jest - ile rodzajów dobra mieści się w jednej jednostce ludzkiej. Bo jak się niewłaściwie dobierze, to dobro może zamordować delikwenta.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY