Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 296 komentarzy

skangurzały goj z Radomska

Jerzy.63 - Jestem głupi, głupszy ode mnie był tylko Sokrates, ten to już nic nie wiedział, frajer jeden. Jeszcze się tym chwalił, idiota! Tedy za niewinność zainkasował wyrok śmierci. Śmierć frajerom!!!

Czy Sydney spłonie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Australijskie Rural Fire Services należą do najlepszych na świecie, doświadczone i dobrze wyposażone, ale i one są bezradne wobec potęgi natury.

 The fire started on 16 October, the same day that Defence personnel were conducting an explosive ordnance training activity at Marangaroo Training Area. Defence is investigating if the two events are linked.

 

Tak, oto zabawa środkami wybuchowymi na zachodnich stokach Gór Błękitnych wywołała pożar, który w ciągu jednego dnia objął teren o powierzchni 38 000 ha. Nie ma oczywiście na dzień dzisiejszy żadnych dowodów (w ściśle prawniczym tego słowa rozumieniu), że to jest przyczyna tego pożaru, nie ma dowodów na to, że pożar w okolicy Lithgow był przyczyną następnego, mniejszego pożaru w mieście Springwood i 98 innych, ale intuicja podpowiada, że tak. Ten pożar objął powierzchnię „zaledwie” 2000 ha, ale wdarł się na tereny zamieszkane i strawił ponad 200 domów i sparaliżował życie miasteczka i postawił w stan „podwyższonej gotowości bojowej” całą lokalną straż pożarna, policję, mieszkańców nie tylko Springwood, ale całego City of Blue Mts, którego ta mieścina jest częścią. Okolice porośnięte są prawie w 100% lasem, który tej gorącej i suchej wiosny stał się paliwem wysokiej jakości.

Wracam sobie w czwartek z roboty, patrzę na Góry Błękitne a tu ogromna, czarna chmura. Przyznaję, że w pierwszej chwili myślałem, że zanosi się na burzę, w końcu chmury nad górami to nic nadzwyczajnego. Dopiero później, dzięki synowi i internetowi dowiedziałem się wszystkiego. Zresztą za kilka godzin zapach dymu już unosił się w sydnejskim powietrzu. Kto ciekawy, może pooglądać na internecie

apokaliptyczny widok okołosydnejskiego nieba.

W piątek się ochłodziło, gorący, pustynny wiatr ustał, ale deszczu ani widu ani słychu. W sobotę to samo. Tedy postanowiliśmy z synem pojechać w Góry Błękitne, zwłaszcza że wszystkie media gorąco odradzały. Springwood przy głównej drodze (Great Western Highway) jest nietknięte przez pożar, wybuchł on na północ od niej. Ale przesiąknięte dymem powietrze powodowało, że słońce miało czerwonawy kolor i apokaliptyczna rzeczywistość odmalowana została w ciepłych, pastelowych, aczkolwiek nieco przyciemnionych kolorach. I wielu było chętnych do jej oglądania, jakkolwiek każdy uważał na znajdujący się na wschód od Springwood fotoradar (speed camera, heavy fines loss of licence). Koniec świata, końcem świata, ale na mandaty trzeba uważać i demerit points, of kors. Nad miejscem pożaru wciąż unosił się słup czarnego dymu o sile rażenia pół Macierewicza. W porównaniu jednak z tym, co 2 dni temu oglądaliśmy z samego Sydney, wrażenia były nieco rozczarowujące. Tedy pojechaliśmy dalej, do Ligthow, na zachodni kraniec Gór Błękitnych. I też żeśmy się rozczarowali. W mieście śmierdzi dymem, wokół widać pożary, ale paniki nie ma. A jednak jest się czego bać: Już jutro temperatura ma skoczyć zaś do 36 stopni Celsjusza, znowu wzrośnie siła suchego, gorącego wiatru, bez problemu nawiewającego płonącą ściółkę na wschód, na tereny jeszcze nie objęte pożarem, coraz bliżej Sydney. Australijskie Rural Fire Services należą do najlepszych na świecie, doświadczone i dobrze wyposażone, ale i one są bezradne wobec potęgi natury. Mogą co najwyżej organizować „evacuation centres”, choć w niektórych miejscach jest już za późno i mieszkańcom pozostała tylko modlitwa...

 

A swoją drogą ile to dwutlenku węgla i pyłu dostało się do atmosfery, pomimo wprowadzenia „carbon tax”? Nigdy ani ponad zanieczyszczonym Górnym Śląskiem czy Nową Hutą (w epoce późny Gierek) nie widziałem takiej chmury dymu. Nigdy, na okna mojej ciotki w Gliwicach nie spadło tyle pyłu, co jednemu facetowi a okna jego kawiarni w Surry Hills (prawie City).

 

Tak, że może być (nie)ciekawie...

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY